wtorek, 12 listopada 2013

Rodział II

- Proszę zapiąć pasy, za chwilę lądujemy. - Obudził mnie głos kobiety. Nie zwlekając na wszystko obudziłam Beate która również zasnęła. Moja przyjaciółka bez wahania się obudziła i również jak ja zapięła pas. Nie trwało to długo lecz na prawdę głośno. W tym czasie zastanawiałam się o moim... naszym nowym życiu. Jak to będzie. Zapewne kogoś poznam no i oczywiście muszę iść do szkoły no bo rodzice mnie zabiją. Nie chciałam być ściągana do Polski z powodu nie chodzenia do szkoły. 
- Weronika wstawaj już, wylądowaliśmy - Rzekła Beata
- A to już, no dobra. - Wstałam kierując się do drzwi samolotowych. Wysiadając zauważyłam promienie słońca kierujące się na mnie ale również lekki powiew wiatru. Londyn jest znany z deszczowych dni oraz Big Ben'a. Poszłam z Becią na pasek gdzie było trzeba odebrać bagaże. Z naszymi torbami ruszyłyśmy do taxi prosząc o podwiezienie nas pod podany mu i bardzo znany adres.
- Współczuje Wam sąsiadów. - Odezwał się kierowca.
- A to czemu ? - Odpowiedziała Beata
- Zobaczą panie. - Rzekł. Nie miły ten kierowca jakiś. Ale cóż ja moge na to poradzić.
- To tu, należy się 5 
- Proszę. - Podałam i wyszłam z samochodu. Żeby było jasne, umiem rozmawiać po angielsku. Dom nie był zbyt wielki.
Ucieszyłam się z tego powodu ponieważ nie lubię mieć dużo przestrzeni w domu. Wystarczy mi taki przeciętne mieszkanie. Wchodząc do pomieszczenia usłyszałam pisk wielu dziewczyn, odwróciłam moją głowę w tamtą stronę i zobaczyłam pięciu chłopców i pełno dziewczyn otaczających ich. Nie robiłam sobie z tego czegoś wielkiego. Pewnie jacyś blogerzy czy coś. Złapałam walizkę i ostatni raz spoglądając na tych chłopców ruszyłam do domu.
- Anastazia, to Ty ! - Odezwał się jeden z chłopców po czym z resztą podbiegli do mnie wszyscy. - To Tylko żeby fanki zmylić, możemy na chwile wejść?- Zapytał lokowaty.
-Czemu nie... ale wyjaśnicie mi to. - Odrzekłam zdenerwowana
- Przepraszamy Was wszystkie ale to kuzynka Harrego dopiero co przyjechała więc prosze o spokój. - Powiedział spokojnym głosem jakiś chłopak. 
- Proszę... - Wpuściłam towarzystwo. 
- Weronika gdzie...- zaczęła Beata - To ja już poszukam tego pokoju. - Pisnęła i uciekła na górę.
Nie wiedziałam co   zrobić więc włączyłam telewizor.
- Ide się rozpakować macie 30 minut na opuszczenie naszego domu jeśli nie to wzywam policje. - Powiedziałam stanowczo.
Chłopcy się na mnie dziwne spojrzeli jakby UFO zobaczyli. Możliwe, że mam roztrzepane włosy no ale niech się nie patrzą na początku jak na jakieś dziwadło. Znalazłam mój pokój, nie było trudno. Skoro na drzwiach pisze " Weronika " To chyba oznaczało, że tam znajduje się moja komnata. Pociągnęłam klamkę i wciągnęłam walizkę nie patrząc na wygląd. Dopiero po momencie, zorientowałam sie jaki on śliczny. Po lewej stronie stało moje łóżku a na nim oparta gitara elektryczna z wzmacniaczem. Na przeciwko mnie stało biurko i obok po lewo szafa. Po prawo zatem znajdował się rower. Pokój był cały zielony Był po prostu śliczny.. ( zdjęcie pokoju) W takich pokojach właśnie gustuje. Jest idealny.  Postanowiłam się rozpakować..
 ** Oczami Beaty **
Nie do końca byłam przekonana co do tego wyjazdu. No hallo mamy dopiero 16 no prawie 17lat. Ale cóż za namową Wery zgodziłam się. Z nią nawet pojechałbym do Afryki. Po wylądowaniu samolotu udałyśmy się do taxi by zawiózł nas na miejsce. Kierowca był na prawdę dziwny.. powiedział, że wspóczuje nam sąsiadów. Ale dlaczego ? Pożyjemy zobaczymy. Do domu weszłam pierwsza z powodu Weroniki która ogląda się w stronę jakiś chłopców w ogóle mnie nie znanych. Ale cóż, pewnie jej się któryś spodobał znając życie. Udałam się do góry by znaleźć mój pokój co na prawde sprawiało mi kłopot. Było tu tyle drzwi, że można się pogubić. Nazwałabym to labiryntem. Zeszłam na dół by Weronika mi pomogła. 
- Weronika gdzie...-  zaczęłam - To ja już poszukam tego pokoju - Pisnęłam i poszłam na górę. Jak ona może pierwszego dnia sprowadzać do domu PIĘCIU chłopaków ? Poszłam korytarzem cały czas prosto i w końcu znalazłam drzwi z napisem " Beata ". Czyli chyba mój pokój.. inaczej tego nie nazwę. Weszłam do pokoju ciągnąc walizkę i patrząc na wystrój. Był cudowny, wręcz idealny. Był taki wyjątkowy. Miał tapete ze wzorem cegieł. Po lewej stronie znajdowała się kanapa. Zaraz przed nią materac jako łóżko i po środku pokoju na przeciwko przy ścianie gitara. A zaraz przy oknie czyli po prawo teleskop. ( zdjęcie pokoju ) . Stwierdziłam, że zacznę się rozpakowywać no bo wole mieć jutro wolne. Mimo iż jest późna pora czyli ok. 22 zrobie to. Chce mieć jutro wolne. Po rozpakowywaniu rzeczy byłam tak zmęczona, że położyłam się momentalnie spać.
**Oczami Weryy. **
To rozpakowywanie zajęło mi wieczność, jest już 23 godzina. Licze, że tych idiotów już nie ma bo jakoś cicho. Postanowiłam to sprawdzić więc zeszłam na dół. Naszczęście nikogo nie było. Na to liczyłam. Jedyne co znalazłam to karteczka z napisem " Diękujemy za pomocy, gdyby nie Ty fanki by nas zjadły xx Jak coś mieszkamy dom obok. Harry, Louis, Niall, Liam i Zayn" Yhhh, tak paczka idiotów. Nigdy więcej ich w moim domu. Oni zachowują jak jakieś gwiazdy. Serio fanki x.x Gorszej bajki nie  mogli wymyślić. Zmęczona całą sytuacją udałam się do łazienki lekko umyć i spać.


____________________________
Dedyk dla Beaty mojej BFF <3 

1 komentarz:

  1. No to pisz dalej o mnie kochanie..xD <3
    Kocham cię całym swoim serduszkiem..♥♥♥

    OdpowiedzUsuń