Wstałam dosyć wcześnie, chyba aż za wcześnie. Zegarek wskazywał godzinę 6:20. Ostatni raz tak wcześnie wstałam trzy dni temu gdy jeszcze chodziłam o szkoły. Postanowiłam sobie od razu poszukać jakiejś pracy na wakacje oraz szkoły już na zapas. Otworzyłam kilka ofert. Tylko jedna mi pasowała. Praca w Milkshake City. Zadzwoniłam tam od razy gdyż budynek jest otwarty od 5. Dowiedziałam się, że mam stawić się w miejscu pracy na rozmowę o godzinie 14. Nie tak późno, no ale zawsze stoi coś na rzeczy. Tym razem jest to dostanie się tam. Nie wiem gdzie to jest i jak daleko stąd. Odłożyłam laptopa na miejsce po czym pościeliłam moje łóżko i udałam się do kuchni by naszykować jakieś porządne śniadanie dla mnie i dla Beci. Postanowiłam zrobić gofry ale niestety nie miałyśmy składników. Odstawiłam wszystko na stół i udałam się na góry by się ubrać i pójść do jakiegoś pobliskiego sklepu po drobne zakupy. Nie było tak rano zbyt wcześnie więc założyłam pierwsze lepsze ciuchy i udałam się do pobliskiego sklepu by zakupić podstawowe rzeczy na gofry.
Wchodząc do pomieszczenia ludzie się na mnie dziwnie patrzyli, nie miałam pojęcia o co chodzi.
- To jest kuzynka Harrego Stylesa ! - krzyknęła jakaś dziewczyna
"Oho, zaczyna się" - Pomyślałam
Szybko podeszłam do pułki licząc, że nie zostanę zauważona. Na marne... podbiegło do mnie kilka dziewczyn prosząc o zdjęcie i autograf. Oczywiście odmawiając, że nie jestem w najlepszym stanie na te czynności. Oczywiście skłamałam. Zawiedzione damy odeszły a ja ucieszona mogłam w końcu robić zakupy. No ale nie obeszło się bez robienia mi zdjęć z daleka. Miałam wziąć proszek do pieczenia lecz ktoś mi przerwał...
- Nie polecam tego na gofry. - Odezwał się męski głos. Lekko odwróciłam głowę i zobaczyłam niejakiego Justina Bieber'a we własnej osobie.
- O serio ? Co ty możesz o tym wiedzieć skoro nigdy nie gotowałeś bo robią to za ciebie ! - Rzekłam chłodno
- Czyli anty fanka ? - Powiedział zawiedziony
- No raczej. - Odpowiedziałam
- To po co masz na koszulce " I ♥ Justin Bieber" ? - Zadał pytanie. No i ma mnie... tak założyłam koszulkę z takim napisem ale to tylko dlatego, że nie miałam innej na zbyciu.
- Lubie ją brudzić. Nie jest mi do niczego potrzebna więc taka jakby szmata. - Pisnęłam i wzięłam wyznaczony przeze mnie proszek do prania. Coś tam jeszcze do mnie gadał ale nie zważałam na to uwagi. Po co mam się słuchać jakiegoś idioty który nie ma pojęcia o gotowaniu ? Rozumiem jakby to był master chef. Ale żeby Justin Bieber mówił mi jaki proszek nie jest dobry do gofrów ? Przegięcie. Udałam się do kasy. Gdy kasjerka mi powiedziała cenę zorientowałam się, że nie mam portfela.
- Szlak by to... proszę pani ja za 10 minut po to wrócę, zapomniałam portfela - Rzekłam przestraszona.
- Ja zapłacę - Odezwał się znajomy głos za moją głową.
- Wiesz już wole głodować przez tydzień a nie żebyś płacił za moje jedzenie ! - Parskłam
- Proszę i bez reszty. - zapłacił po czym wziął zakupy - Choć złośnico odprowadzę cię - powiedział.
- Już wole żeby piorun walnął niż zostać przez Ciebie odprowadzana do domu. Idiota.
- Co ?
- Tak dobrze słyszałeś.
- Wiem co słyszałem ale i tak Cię odprowadzę.
- Jak chcesz ale nie licz na to, że Cie do mojego domu wpuszcze.
- Sam wejde.
- Ciekawe jak - oznajmiłam.
Ten gościu mnie wkurwiał. Mówi mi jaki proszek do pieczenia nie pasuje i jeszcze mówi, że wejdzie sobie do mojego domu. O tak nie będzie ! Dotarliśmy do domu w milczeniu. Przed moimi drzwiami odebrałam moje zakupy i patrząc w jego brązowe tęczówki co było moim błędem gdyż się całą rozpłynęłam. Szybko się obudziłam. Przecież nie mogę się w nim zakochać. Nie ma takiego czegoś. On mną manipuluje, jestem tego pewna.
- Dobra wchodź, ale nie będziesz mi mówić co mam robić ! - Odezwałam się.
- Oczywiście ser. ( czyt. sir ) - zażartował
Wchodząc do domu z nim czułam się dziwnie, bardzo dziwnie.
- Kawa czy herbata ?
- Sok - odpowiedział chytsze
Weszłam do kuchni niczego świadoma. Nalałam soku do szklanki i zaniosłam mu do salonu. Krótko mu powiedziałam, że ie robić śniadanie dla mnie i przyjaciółki. Zobaczyłam zdziwienie w jego oczach ale nie byłam pewna dlaczego. Przecież w takim wielkim domu nie mogłabym mieszkać sama..To było dziwne bardzo dziwne.
- Weronika, dlaczego w naszym salonie, na naszej kanapie siedzie JUSTIN BIEBER ? - Zapytała zdenerwowana.
- Tak jakoś wyszło.. później Ci wytłumaczę idź się nim zajmij. Zaraz śniadanie będzie. Śniadanie o 10. Hymm lepsze to niż nic. Szybko nałożyłam danie na talerze i zawołałam wszystkich do naszej jadalni. Jadłam zaniepokojona gdyż Becia i Juju dobrze się dogadywali. Aż za dobrze. Jeszcze niedawno mówiła jak bardzo go nienawidzi a teraz sama z nim gada. Nie mogłam tego widoku wytrzymać. Wkurzyło mnie strasznie. Wzięłam ostatni kąs pokarmu i odsuwając krzesło, wzięłam mój talerz i udałam się kuchni. Włożyłam rzecz do ręki i zaczęłam zmywać. Czułam jak krople wody uderzają o moje ręce ale również czułam zdenerwowanie. Po skończonym zmywaniu udałam się na góre by się przebrać w mój strój gdyż za 30 minut miałam się zjawić w być może przyszłym miejscu pracy. Założyłam pierwsze lepsze coś. Udałam się do drzwi i krzyknęłam - Ide do pracy, nie wiem kiedy wrócę. Wyszłam z domu dosyć zdenerwowana ale może być gorzej. Po 20 minutach byłam na miejscu, jednak droga nie jest taka trudna. Dogadałam się z szefową i od przyszłego tygodnia mam zacząć prace. Wyszłam bardzo zadowolona nie patrząc na droge. Poczułam ból. Usłyszałam krzyki i zdenerwowanie ludzi.
______________________________________________-
KONIEC :D Jutro następny c;
Jeju świetny! Czekam na następny i to z niecierpliwością.. :) Liczę,że zajrzysz do mnie i pozostawisz po sobie ślad http://zapach2serc.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń